Trzy prowansalskie siostry

Zaszyte w najbardziej ukrytych zakątkach prowansalskiego krajobrazu, trzy prowansalskie siostry cysterskie, prezentują się jakby niechętnie przybyszom, którzy przybywają, aby zakłócić samotność ich odosobnienia.
Uosabiają inną Prowansję niż ta znana z plaż, sadów, winnic i majestatycznych miasteczek, które przyciągają tłumy. Trzy prowansalskie siostry reprezentują sobą i swoją surowością zacienione doliny, dzikie kamienie, ukryte strumienie i mistyczne źródła Prowansji.

Zakon Cystersów ufundował i zbudował w Prowansji trzy opactwa: Thoronet kilka kilometrów od miejscowości Le Luc, Senanque w pobliżu Gordes, Silvacane w Roque d’Anthéron. Dało to zalążek nazwie: trzy prowansalskie siostry.

Opactwo SenanqueWizyta w każdym opactwie cystersów zaczyna się od majestatycznego spaceru zakurzoną drogą przez prowansalskie pustkowie, aż do bezpretensjonalnej bramy kościoła. Budynek otoczony jest naturalną zielenią – jedynym zabezpieczeniem i jedynymi murami z natury. W przeciwieństwie do budowli innych bractw, opactwa cystersów nie miały żadnej obrony, ponieważ surowe klasztorne zasady życia w ubóstwie z góry zniechęcały wszystkich potencjalnych grabieżców. Otoczenie i wizerunek posiadłości nie wskazują też na to, że u szczytu swej świetności, na początku XIII wieku, trzy prowansalskie siostry zgromadziły bogactwo, które bardziej zbliżało je do mnichów z Cluny, niż do duchowości św. Bernarda z Clairvaux.

Bogactwo i upadek

W XIII wieku posiadłości cystersów z ubóstwa rosły i powiększały się tak, że niejednokrotnie ich zabudowania i budynki gospodarcze znajdowały się czasami dość daleko od samego opactwa, a ich domy miejskie, warzelnie solne, pastwiska nad morzem i w Haute-Provence świadczyły o pożądaniu bogactwa, które było zupełnie obce ideom ich założyciela świętego Bernarda. Cystersi, stając się biskupami i papieżami, dołączyli do rozwiązłości świata, a ich dyscyplina zakonna osłabła. Wysokie dzwonnice, uważane zawczasu za oznaki próżności, pojawiły się w opactwach wyposażone w potężne dzwony.

Abbey SilvicanePodczas gdy w Le Thoronet nowobogaccy mnisi rozkoszowali się pełnymi mięsiwa i owoców ucztami, opactwo Senanque zostało splądrowane i częściowo spalone przez bandy Vaudois, a w tym samym czasie opactwo Silvicante stało się jaskinią bandytów po tym jak zostało zaatakowane i zrujnowane przez benedyktynów z Montmajour.

Z trzech sióstr w miarę nietknięte pozostało jedynie opactwo Le Thoronet, najciekawsze z całej trójki, którego kamienie zachowują pamięć o utopii Bernarda i jej nieuchronnej porażce.

Zwiedzający uświadamiają sobie tutaj ciągłą walkę między ideałami a ludzką słabością i może wreszcie naocznie zobaczyć, że świat idei okazał się bardzo słaby w obliczu historii. Pozostały po nim trzy wspaniałe opactwa i coś w rodzaju dziwnego uczucia obfitości, łagodzonej  echem ostatnich śpiewów cysterskich.