Ogród motyli

Zabieram Was dziś w podróż do tropikalnego raju, pełnego palm, małych wodospadów, egzotycznych kwiatów i oczywiście motyli! Podjechaliśmy wczesnym sierpniowym rankiem pod pawilony znajdujące się niedaleko  ujścia Mozeli,  w których mieści się ogród motyli. Przyznam, że początkowo ich widok z zewnątrz nie wywołał u mnie zbyt wielkiego entuzjazmu.

Wyglądały jak szklarnie położone w dużym parku. Weszliśmy przez specjalne wejście i od razu poczuliśmy wysoką temperaturę, uderzający zapach kwiatów, a chwilę później wilgotność podobno sięgającą 70%. Byliśmy pierwszymi zwiedzającymi, którzy wtargnęli w świat motyli w ich porze na śniadanko. To było niesamowite! Pokusiłabym się 0 porównanie, że zachowywały się jak zwierzęta w zoo, gdy nadchodzi ich opiekun z karmą. Latały jak szalone, czekając aż otworzy się ich ulubiony bar.

W barze podawano różne egzotyczne owoce, ale to pomarańcze cieszyły się największą popularnością. Kolejka przy barze była dość duża!

Zafascynował mnie ogromny niebieski motyl Morpho z Brazylii.

Choć na początku trochę mnie przestraszył, bo zachowywał się jakby szykował się do ataku przelatując mi kilkakrotnie nad głową. To był najtrudniejszy okaz do sfotografowania, albo był w ciągłym ruchu, albo jadł, a ze złożonymi skrzydłami nie wyglądał tak okazale.

Zobaczyliśmy tu mnóstwo motyli z Ameryki Południowej, Afryki i Azji. Sprowadzane są ze specjalnych hodowlanych farm z różnych zakątków świata. W drugim pawilonie znajdują się małe jaja motyli, gąsienice i zakamuflowane kokony. Tu spędziłam najmniej czasu, choć zrobiłam kilka fotek. Wychodząc, nie sposób ominąć małego ,,Insectarium” – domu dla ptaszników, węży i innych zwierząt egzotycznych.

Byłam świadkiem ciekawej scenki: dziewczyna, która karmiła poszczególne stworzonka, otworzyła ,,domek” skorpiona i dając mu jedzenie wydawała przy tym przeróżne dźwięki przypominające mlaskanie i cmokanie, aby go przywołać. Skorpionki nie należą do moich ukochanych zwierzątek, więc wolałam się oddalić. Przystanęłam podziwiać miniaturową, żółtą żabkę, wyglądającą bardziej na zabawkę niż żywe stworzonko.Przyjrzałam się dokładnie żółwiowi i kolorowym rybkom…

Podziwiałam moje ukochane kwiaty, zajrzałam na koniec do baru, gdzie egzotyczne drinki nadal cieszyły się ogromną popularnością motyli…

Przewodniki podają, że to miejsce jest rajem dla miłośników przyrody i fotografów hobbystów. Mają rację!

Agnieszka