Muzeum drogocennych kamieni i minerałów

Jest słoneczny sierpniowy dzień. Tego dnia odwiedziliśmy już parę interesujących miejsc. Wykorzystujemy dobrą pogodę i trochę zmieniamy nasz harmonogram podróży nad Mozelę. Ale to jest właśnie plus indywidualnych wyjazdów własnym samochodem: możliwość zmiany trasy i długości pobytu w danym miejscu. Mamy za sobą wspinaczkę po ponad 200-tu  schodach do pięknie położonego kościoła, co przy upale odrobinę dało nam się we znaki!

Zatrzymujemy się na małą przerwę w lodziarni na rynku. Ciszę zakłóca nam szkolna wycieczka, ale tutaj szkoła rozpoczęła się już 15 sierpnia. Jak to dobrze, że my mamy jeszcze wakacje!

Wyruszamy do najważniejszego w dniu dzisiejszym miejsca. Czytałam o nim dość dużo przed wyjazdem. Zaintrygowała mnie unikalna wystawa 200 dzieł sztuki niemieckich i rosyjskich rytowników. W 2014 r. ma być ona prezentowana w Petersburgu, w słynnym Ermitażu, w jednym z najwspanialszych muzeów na świecie. Od ponad 200 lat niemieccy i rosyjscy artyści obrabiający kamienie szlachetne współpracują ze sobą.

Udaje nam się zaparkować w pobliżu muzeum i po krótkim spacerze pełną uroku ulicą zbliżamy się do 2-piętrowej stylowej willi. Ulica ta to idealne miejsce dla miłośników drogocennych przedmiotów. Jest tu dużo zakładów wyrabiających biżuterię i oczywiście sprzedających ją w swoich firmowych sklepach.

Na 3-ech  poziomach muzeum zobaczyliśmy mnóstwo szlachetnych kamieni i minerałów. Zaraz przy wejściu przykuwa naszą uwagę piękny naszyjnik z akwamarynu.  Jeśli dodać do niego bransoletki, to mamy już piękny komplecik! Na niektórych wyrobach podane są ceny, inne są ,,bezcenne”, czyli cen przy eksponatach brak!

Nie sposób opisać wszystkich znajdujących się tu pięknych przedmiotów! Na pewno zachwyci wszystkich złocona księga wysadzana kamieniami z herbem pośrodku.

Makieta miasta z kryształu…

Gabloty z medalionami…

Figurki zwierząt, między innymi żyrafy i hipcia…

 

 

 

 

 

 

 

 

Szufelka, a na niej diamenty… Na pewno każdy chciałby choć trochę posprzątać z takim rezultatem.

Butelka z akwamarynu, piękne kule z różowego kwarcu, żółte, zielone, fioletowe i czerwone kryształy, ogromna kryształowa misa i wiele, wiele innych przedmiotów!

 

Zafascynowała mnie gablota z diamentami.   W końcu nic dziwnego, że przykuwają one uwagę kobiet, choć w moim przypadku bardziej zainteresowały mnie historie poszczególnych okazów niż sam ich wygląd:

  • Zacznijmy od 52-u karatowego diamentu ,,Eugenic”, który caryca Katarzyna nosiła wpięty we włosy podczas koronacji w 1762 roku. W 1787 r. podarowała go swemu ulubieńcowi-Potiomkinowi. Cesarz Napoleon III kupił go w 1853 r. i dał go w prezencie ślubnym swojej żonie-Eugenii.
  • Kolejny 128-o karatowy diament ,,Tiffany” angielski aktor Richard Burton kupił w 1968 roku i dał go swojej żonie – Elizabeth Taylor, która sprzedała go 10 lat później. Jego obecny właściciel pochodzi z Arabii Saudyjskiej.
  • 245 karatowy diament ,,Jubilee” został znaleziony w 1895 roku w Afryce Południowej. W 1897 roku królowa  Wiktoria obchodziła 70-y jubileusz swego panowania. Po uroczystych obchodach kamień został nazwany ,,Jubilee Diamond”.

W jednym z pomieszczeń znajduje się makieta przedstawiająca pracę przy obróbce kamieni w XIX wieku. W półleżącej pozycji mężczyźni pracują przy myciu kamieni, nogi mają oparte na specjalnej podpórce. Pomiędzy każdymi dwoma pracownikami siedzi nadzorca pilnujący czy robotnicy nie kradną kamieni.

Przechodzimy do ostatniego poziomu. W piwnicy znajduje się wystawa rosyjskich mistrzów. Zachwyca nas ekspozycja 4 klaunów grających w karty. Malutkie figurki trzymające w rękach karty wykonane ze złota. Stylowy stoliczek z kartami i żetonami(również złotymi) dopełnia ten niezwykły widok.

Cóż…Pora pożegnać się z kamieniami. Warto było tu przyjechać!

Agnieszka