Dolina Loary to miejsce, którego dogłębne poznanie jest chyba niemożliwe. Przynajmniej nie dla turysty, który ma szansę zawitać tu raz w roku. Zachwyciliśmy się Francją kilka lat temu i zawsze odkrywamy tu coś nowego. Ty razem wyprawę poświęciliśmy na odkrywanie zamków nad Loarą do których nie docierają biura podróży. Małe i nieznane wcale nie znaczy, że gorsze. Zdarzało się, że tym uroczym ,,maleństwom” poświęcaliśmy więcej czasu niż zamierzaliśmy początkowo.

Zamek Romansu

Dodatkową atrakcją były spotkania z ich właścicielami. Mieliśmy to szczęście, że wszyscy byli bardzo sympatyczni. A może inni nie istnieją?

Tego dnia zaczęliśmy zwiedzanie od zamku, który ma trochę starszego i oczywiście potężniejszego brata. Ten starszy, nazwany przez nas Zamkiem Renesansu nie rzucił nas na kolana.  Za to jego młodszy braciszek, czyli Zamek Romansu – zachwycił nas od pierwszego wejrzenia. Dajemy zamkom własne nazwy. Pomaga nam to lepiej je zapamiętać, gdyż już pod koniec drugiego dnia zwiedzania można mieć trudności z dopasowaniem jakichś szczegółów do konkretnego zamku.

Zamek Romansu

Dlaczego Zamek Romansu? Nazwaliśmy go tak śledząc jego historię. August Rodin i Cammile Claudel – tragiczna miłość dwojga artystów – rzeźbiarzy, którą naznaczony jest zamek. Historia stara jak świat ona – 20-latka, zakochana w mistrzu, on – starszy, żonaty, doświadczony. Była dla niego inspiracją i modelką przez kilka lat. Zamek, w którym się spotykali nazywali swoim ”kawałkiem nieba”.

Zamek Romansu - młyn

Mieli rację! Położony na lewym brzegu rzeki Indre urzeknie każdego swym pięknem. Już na początku zachwyca nas stary młyn przerobiony na kawiarenkę. Pełne ciepła i kolorów miejsce. To tutaj spotykamy właścicielkę zamku. Jej artystyczną duszę widać wszędzie: w doborze szczegółów, w pasji z jaką opowiada o swoim ,,domku”, w ogrodzie, w planowaniu i organizowaniu miejsc odpoczynku. Czeka nas zwiedzanie zamkowych pokoi, łącznie z częścią prywatną, gdzie mieszkają właściciele: małżeństwo z dwójką dzieci. Nie do końca wierzymy w opowiadanie naszej przewodniczki, że są to pokoje, w których stale mieszkają. Są one zbyt wyreżyserowane. W pokoju dziewczynek niedbale rzucona kurtka i pełno rysunków, według nas zbyt starannie poukładanych. Nie tak wygląda biurko nastolatki…

Prawda jest chyba taka, że są to faktycznie pokoje właścicieli, zamieszkują je oni jednak w okresie od października do marca. Wtedy zamek jest zamknięty przed turystami i nikt nie zakłóca im ich prywatności. Latem mieszkańcy zamku mieszkają w domku położonym na obrzeżach posiadłości.

Trafiamy do kuchni, gdzie współczesna elegancja miesza się z przeszłością. Nasza przewodnik z dumą pokazuje nam starodawną szafę. To olbrzymia lodówka sprowadzona na zamówienie ze Stanów. Nie zakłóca ona panującej wokół harmonii.

Schodzimy na dół do zamkowej kaplicy Pomalowany na niebiesko sufit pełen gwiazd przenosi nas w krainę zamyślenia i spokoju.

Zamek Romansu - kaplica

Chwila zadumy i czas na relaks w zamkowym ogrodzie. Przy szumiącym małym wodospadzie można pomarzyć o innych stuleciach i wyobrazić sobie spacerujących tu dworzan. Czas minął nam tu bardzo szybko. Odpuściliśmy sobie przejażdżkę łódką po stawie. Może trafimy tu jeszcze kiedyś..

Zamek Romansu park

Mamy swoje ukochane miejsca. Zamek Romansu jest jednym z nich…