To była nasza druga wizyta na Festiwalu Ogrodów. Po dwóch latach znowu odbywaliśmy spacer w słońcu, pośród zieleni, kwiatów i wszelakiego rodzaju instalacji. Kolejna podróż do Doliny Loary. I jak poprzednio zwiedzanie zamków nad Loarą.

Festiwal Ogrodów to coroczna impreza odbywająca się od maja do września w ogrodach zamku Chamount. Co roku festiwalowi przyświeca inne motto. Tym razem było to “ogrody uczucia”. Całe szczęście, że były opisy przy każdym ogrodzie, dzięki czemu mogliśmy “czuć” zgodnie z intencjami autora.

Festiwal OgrodówPierwszy ogród to “gramofon”. Z początku nazwa wydawała się bardzo abstrakcyjna w stosunku do widocznej konstrukcji. Dopiero wejście do jej środka pozwoliło na zrozumienie istoty nazwy: plejada delikatnych dźwięków zmieniających się ciągle dając możliwość odgadywania ich natury przez cały czas. Odurzeni dźwiękami, pośród rozlicznych zapachów pomału opuszczamy ten ogród.

SentencjaKolejny etap naszego zwiedzania jest nowoczesny i pisany – dla przeciwieństwa ma nazwę “renesans”. Chyba z powodu motta na ścianie. Jak dla nas trochę za bardzo urbanistyczny, nie pozostajemy więc długo.

LampionyW kolejnym ogrodzie poświęconemu zapachom przechodzimy poprzez poszczególne wiszące koszyki (nazwane przez artystów telefonami) i używając intensywnie naszych nosów zanurzamy się w zapachy niczym we flakoniki pełne perfum. Siedem “telefonów” każdy “dzwoni” wieloma “głosami” :). Jesteśmy trochę otumanieni przy wyjściu z tego świata zapachów. Widoczne w tle zamkowe wieże pozwalają nam powrócić do rzeczywistości istniejącego świata.

SONY DSCOgród kolejny został stworzony żeby zobaczyć kolory wiatru. Kolorów jest sporo na ziemi. W części ogrodu nad głowami powiewa ogromna folia, która przy każdym podmuchu wyzwala przeróżne odgłosy, czasem nieziemskie. Trudno jednak zobaczyć ten kolorowy wiatr.

SONY DSCKolejny zakątek to srebrne kule i pojemniki z kwiatami w małym stawie – to tak z reporterskiego punktu widzenia. Oraz na drewnianym pomoście drewniane leżaki, rozłożone jakby dla odwiedzających spragnionych słońca i odpoczynku. Zupełnie nie artystyczne podejście towarzyszy naszemu pobytowi. Szcególnie że i nazwa niezrozumiała. Zobaczymy co będzie dalej.

SONY DSCA dalej jest artystycznie. Nazwa po przetłumaczeniu podaje że jest to ogród pijaństwa. Dużo elementów, które trudno jest skojarzyć z tym stanem, w końcu piękne różowe pianino przechylone na bok daje się dawać powód nazwie ogrodu: zarówno kolor jak i pozycja wydają się być wskazujące na … Z opisu wygląda że tematyka ma obracać się wokół egzaltacji, emocji, pasji. Jakby to nie nazwać różowe pianino robi wrażenie.

PłatkiJeszcze jeden ogród to po prostu “molo”. Przesłanie autorów zawarte jest ustawionych wokół małych okrągłych lusterkach. Odbijające się z różnych stron światło ma symbolizować różne punkty widzenia. Myślę, że jest to motto całej artystycznej instalacji festiwalu – punkt widzenia i rozumienia. Artystyczny jest czasem trudny do osiągnięcia.

Spacer ogrodami jest bardzo ekscytujący – szczególnie kiedy idziemy “w ciemno” i dopiero po wejściu do każdego ogrodu zaczynamy posługiwać się pomocami w rozumieniu artystów. Konfrontacja w wcześniejszym własnym odczuciem potrafi być bardzo zabawna.